Moja małżonka to kobieta bardzo wymagająca – zwłaszcza jeśli chodzi oto, co mogę jej zaoferować. I tym, którymś z kolei razem mnie zaskoczyła – ponownie zażyczyła sobie bowiem remontu w naszym mieszkaniu. Co za tym idzie wiąże się to ze zmianą podłóg, pomalowaniem pokoju, wymianą okien itp. Jak widać rolety przestały się jej już podobać – stwierdziła bowiem, że wymienimy je na nowe żaluzje. I tak powoli, małymi krokami zbliżamy się do kolejnego remontu, który skutecznie opróżni moje konta bankowe?
Do samego remontu nic nie mam, rzecz jasna, że są to kwestie konieczne. Gorzej natomiast jeśli nad tym remontem władze sprawuje moja żona – wiąże się to bowiem z ogromnymi wydatkami. Moja żona rzecz jasna remont uważa za świetną sprawę i okazję do pokazania swojego gustu – dla mnie wręcz przeciwnie, wiąże się on z dużymi, naprawdę dużymi kosztami. Ponieważ jednak bardzo ją kocham jestem w stanie znieść wszelakie pytania o rolety, żaluzje czy kolory farb itp. Takie jednak są konsekwencje bycia z wielce wymagającą perfekcjonistką, do których po wielu latach małżeństwa coraz bardziej się przyzwyczajam.
Mam jednocześnie nadzieję, że tym razem remont przebiegnie szybciej niż ostatnio. Ostatni remont w naszym mieszkaniu łącznie zajął około dwóch miesięcy. Moja ukochana jest bowiem znana z przywiązywania dużej wagi do szczegółów – takich jak choćby rolety zewnętrzne, ich kolorystyka a okna wszystkich innych sąsiadów? Każdy następny, nasz wspólnie spędzony dzień utwierdza mnie w przekonaniu, że mężczyźni pod każdym względem znacznie różnią się od kobiet.