Bobby Edgar

www.bobbyedgar.com

Stanisław zawsze miał przy sobie teczkę. Gdziekolwiek się nie ruszył, zawsze brał ją ze sobą. Nawet, gdy szedł do toalety, zabierał ją ze swojego pokoju pomimo tego, że pracował sam i zamykał ten pokój na klucz. Początkowo wszyscy z tego żartowali, ale później powoli przeradzało się to z ciekawości w obsesję. Stało się to ambicją każdej osoby, by dowiedzieć się, co Stanisław w teczce swej nosi. Postanowiono, że na najbliższej pracowniczej imprezie integracyjnej upoją alkoholem kolegę i korzystając z jego niedyspozycji zajrzą do owej teczki. Wieczorem zebrali się w pubie, zajęli zarezerwowane wcześniej stoliki, pozostawili dla Stanisława miejsce i czekali.

To wydarzyło się podczas wizyty u siostry mojej matki na wsi. Miałam wtedy może pięć lat. Biegając , jak to dziecko, przewróciłam się na schodach do domu, uderzyłam się głową o jeden ze stopni i nabiłam sobie guza. W takiej sytuacji, jak powszechnie wiadomo, najlepiej przyłożyć do guza coś zimnego. Matka z ciotką pobiegły do kuchni i jedyne, co się w tamtej chwili nadawało do szybkiej pomocy, to był tłuczek do mięsa z siekierką (takie dwa w jednym). Matka wyszła przed dom z tym narzędziem, ja na ten widok uklękłam i zawołałam: ?Mamusiu, błagam, nie zabijaj mnie!?. W sumie to zdarzenie wydawało mi się dość śmieszne, dopóki ktoś nie zwrócił mojej uwagi na to, że to chyba nienormalne, by małe dziecko podejrzewało własną matkę o to, że ta chce je pozbawić życia. I w sumie racja.

Mój bezpośredni przełożony to człowiek wielkiego serca, który, gdyby mógł, pomógłby chyba całemu światu. Jedną z takich form pomocy jest to, że mając do dyspozycji pięcioosobowy samochód służbowy, wozi ze sobą w drodze do i z pracy komplet pasażerów. Pewnego dnia wracaliśmy z zakładu naszym wesołym autkiem, czterech mężczyzn i ja. Na środku drogi, przed przejazdem kolejowym, stanął jakiś samochód osobowy i trzeba go było wyminąć. Okazało się, że kierowcą była kobieta. Jeden z panów oburzony powiedział: ?Nie dość, że stanęła na środku drogi, to jeszcze teraz ręce rozkłada!?. Ja od razu zareagowałam pytaniem ?A co, nogi ma rozłożyć??.  Wesoło bywa w tym naszym samochodzie.