W swoich archiwalnych zbiorach znalazłam rymowankę takiej oto treści: ?Dziś Dzień niezwykły – dziś jest Dzień Matki! Dziś chcę wyrazić to, co rok cały życzę Ci z serca – przyjmij te kwiatki, by Ci w miłości dni upływały!!! Moja Mama, Kwiat Niewieści, jest niewielka, drobnej kości. Stąd zdziwienie, jakże mieści w Sercu Swym tyle miłości! Kocham Ją uczuciem wielkim, jak przyroda tchnienie wiosny. Mówię precz zmartwieniom wszelkim, życząc Jej wciąż chwil radosnych!!!? Proszę, jak to kiedyś postrzegałam tą, która mnie urodziła, po czym podjęła się zadania zgnębienia mnie. Pracowała nad tym długie lata, uzyskawszy taki efekt, który był brzemienny w skutkach. Ale oczywiście dla mnie.
Albert był zasmucony i snuł się powoli po korytarzach. Przyklejono do niego etykietkę z rażącym oczy duszy napisem ?Mistrz szybkich zaliczeń? i bynajmniej nie chodziło o jego sukcesy podczas ostatniej sesji egzaminacyjnej na studiach podyplomowych. I to wszystko przez Jadwigę. Fakt, powiedział jej wiele i rzeczywiście mogła z tego wyciągnąć błędne wnioski. Ale on tak naprawdę przybierał tylko taką pozę, ona dodawała mu pewności siebie. Wiele rzeczy wydarzyło się w jego życiu, owszem, ale też i to życie trwało już ładnych parę lat, więc to chyba normalne? Tak snującego się Alberta zauważyła Jadwiga. ?Ha, jednak coś go rusza!? pomyślała, z drugiej jednak strony zrobiło się jej go żal. Może niepotrzebnie tak szybko go osądziła.
Ileż to pytań bez odpowiedzi zadałam sobie w ciągu ostatnich osiemnastu miesięcy? Ale mimo, iż odpowiedzi nie uzyskałam, niektórymi z nich nie zaprzątam sobie już głowy. Nie dlatego, że nie ciekawi mnie odpowiedź. Po prostu tak jest zdrowiej, ponadto wiem już, że czas rozwiąże wszystkie zagadki. Ale prawie każdy dzień rodzi nowe pytania. Dziś na przykład zastanawiam się, jak rozmawiać z byłym mężem. To jest fantasta, który mimo, iż nie jest jakoś szczególnie nieinteligentny, ma chyba jakieś zaburzenia psychiczne. Polegają one na permanentnych kłamstwach. Kłamie bez sensu, zaprzecza sam sobie, ale to jakby nie jest ważne. Łączy nas wciąż niestety wiele spraw, ale mi już brakuje koncepcji, jak dojść z nim do porozumienia. Jednak szklanka jest zawsze do połowy pełna.