Kategoria: Społeczeństwo, data: 10:27, 18 czerwca 2009
Witaj Klaryso. Ciężko tak o sobie samemu pisać, jak już pewnie zauważyłaś mieszkam w Szkocji, w Edynburgu, mięście przepięknym i magicznym wręcz. Z zawodu jestem kucharzem, świetnie gotuję i tym też tutaj się zajmuję. Jestem zastępcą szefa kuchni w jednej z większych i popularniejszych restauracji w Edynburgu. Interesuję się też fotografią - jest to równorzędna pasja jak gotowanie, a może nawet większa. Jest mi niezmiernie miło móc Cię poznać. Jak juz wcześniej wspomniałem ciężko pisać o sobie, tak wiec pytaj proszę o wszystko. Podam Ci mój numer komunikatora internetowego i adres e-mail. Będzie mi bardzo miło móc czasem z Tobą porozmawiać.
Kategoria: Społeczeństwo, data: 12:32, 17 czerwca 2009
Jak można dobrze wróżyć związkowi, który od samego początku bazował na dziwnych łóżkowych układach? Ja rozumiem, że ludzie eksperymentują i dopóki nie krzywdzi się nikogo, niech robią co chcą i z iloma osobami chcą. Ale nie wyobrażam sobie takich kombinacji w związku, w którym rzekomo jest miłość. Może mam małą wyobraźnię, dojrzałość, nie wiem. Ponadto jeśli prawdą jest, że nie można zbudować własnego szczęścia na czyimś nieszczęściu – to nie mają szans. Wylałam morze łez, był moment, że myślałam nawet o śmierci, na szczęście nie miałam odwagi. Spałam po dwie godziny na dobę, wegetowałam nie widząc w życiu żadnego sensu. Do teraz jestem w słabej sytuacji finansowej, choć psychicznie trzymam się nieźle.
Kategoria: Społeczeństwo, data: 18:06, 16 czerwca 2009
Ja oczywiście nie byłam wyjątkiem i też zdobyłam go poprzez wzbudzenie burzy hormonów u niego. Ona zdobyła go tą samą bronią, której użyłam kiedyś ja. I rozsądek mówi mi, że ich związek nie ma szans przetrwania. I najgorsze jest to, że tak uczciwie przyznając się przed samą sobą muszę stwierdzić, że chciałabym tego. Brzydzę się tych odczuć. Nie kocham go, wręcz jestem szczęśliwa, że to się skończyło, ale mimo wszystko nie życzę im szczęścia, nie potrafię. Czy to kiedyś minie? Być może, chciałabym tego bardzo. I chciałabym usłyszeć od niego, że żałuje i chciałby wrócić. Nie dlatego, że ja tego chcę, tylko dla własnej satysfakcji. Jestem okrutną egoistką, wiem. Ale podobnie było w przypadkach Marka i Daniela.